Restless Dreams
piątek, 18 kwietnia 2014
środa, 27 listopada 2013
Rozdział X
"A mówią,że to blondynki są głupie..."
*Oczami Seleny*
Pierwsze promienie słońca przedarły się do małego,przytulnego pokoju.Pocałowałam Lux w policzek i przykryłam ją szczelniej kołdrą.Dopiero teraz miałam okazję rozejrzeć się dokładniej po pomieszczeniu.Było by tu całkiem ładnie gdyby nie ten pudrowy róż.Nienawidzę tego koloru,który (niestety) tutaj królował.Ściany,poduszki,lampka nocna...MASAKRA.Musiała tu wcześniej mieszkać jakaś kobieta.Może dziewczyna Horana...
-Jak się spało królewno ?-Do pokoju z trzema kubkami gorącej czekolady oraz miską chipsów wparował głupiutki blondyn.
-Masz jakiś plan ?-Spytałam ignorując jego pytanie.
-Mam.
-Mów.
-Nie.Najpierw niespodzianka.-Niebieskooki rzucił we mnie gazetą "People" i kazał przewrócić na strone dwunastą.Moim oczom ukazał się Harry obejmujący jakąś laske.
-Po chuj mi to pokazujesz.-Warknęłam odrzucając gazetę.
-To jego siostra idiotko.-Niall przysunął się do mnie,opierając głowę na moim obojczyku.Przeczytaj to.
-Niechętnie przeleciałam oczami tekst.Bla,bla,bla Hazza miał wczoraj wywiad.Bla,bla,bla...
-Co mnie to obchodzi ?
-A mówią,że to blondynki są głupie.-Westchnął ciężko Niall.Masz jak wół napisane "Harry Styles (19l.) stracił głowę dla tajemniczej brunetki.Widziano go z niejaką Seleną o godz.16 jak zaraz po koncercie wymkneli się tylnym wyjściem,prosto do samochodu gwiazdy.Fanki podejrzewają romans.Na skeypie,aż huczy od plotek.Czy to tylko kolejna zdobycz piosenkarza ?".
-Powtórze moje pytanie,po chuj mi to pokazałeś ?
-Haloo nie widzisz,że on się w tobie zakochał ?!-Blondi pomachał mi gazetą przed oczami.
-Nie.Mów ten cholerny plan,albo biorę Lux i wychodzimy-Horan wstał z łóżka i zaczął nerwowo przechadzać się po pokoju.
-Ale obiecaj,że nie będziesz się śmiała.
-Obiecuję.
-Ja...chcę cię...was adoptować.-Niall przymknął oczy jakby w obawie,że usłyszy zaraz szyderczy śmiech.Ja jednak otworzyłam tylko buzię i patrzyłam tępo na irlandczyka.
-Sel,wiem co o tym sądzisz,ale pomyśl.Masz siedemnaście lat i młodszą siostrę na karku.Co zrobisz,gdy osiągniesz pełnoletniość ? Nie będziesz mogła wyjść wraz z nią...ona zostanie,a ty będziesz musiała poradzić sobie zupełnie sama.-Niall usiadł obok mnie obejmując w pasie.
-Przez siedemnaście lat...przez siedemnaście lat radziłam sobie sama...-Zacięłam się patrząc na śpiącą Lux.Była taka bezbronna.Nie przejmowała się przyszłością...Nie mogę zostawić ją z tymi ćpającymi krowami.
-Zaadoptowałbym WAS prywatnie,nikt by sie o tym nie dowiedział.Zamieszkałybyście ze mną.Wreszcie miałybyście normlane życie.
-A ty byś był naszym ojcem ? To jest chore Niall,nie zgadzam się...proszę tylko,zajmji się Lux.Ona powinna żyć jak narmalny człowiek.Zasługuje na to bardziej niż ktokolwiek.
-Ty też.-Horan złapał moją rękę,a ja mocno ścisnęłam jego.
-Ty nic nie rozumiesz...Niedługo umrę.Mam białaczkę.
_________________________________________________________________
Siemson ;*
Ja osobiście sama nie miałam zamiaru,aż tak obciążyć życia Selenie.Pomysł wpadł przy pisaniu rozdziału.
Są dwie opcje.
Albo Sel niestety umrze,a Niall zaadoptuje jej siostrę,albo Sel pójdzie leczyć białaczkę.
Jak myślicie co się stanie ?
Next 6 komentarzy.
piątek, 15 listopada 2013
piątek, 25 października 2013
Rozdział III
"Wystarczy jeden jesienny dzień,aby człowiek czół się jak wrak statku."
Za oknem małe dzieci taplają się w kałużach,a staruszkowie przytuleni do siebie powolnym krokiem zmieżają w stronę domu.Patrząc na to wszystko można by swierdzić,że utknęło się w monotonii.Właśnie w takich chwilach wracamy do wspomień.Otwieramy albumy i przeglądamy stare zdjęcia.W słuchawkach leci rap,a ty bez sensu patrzysz w jednen punkt.Nogi podciągasz pod brodę i zaczynasz myśleć.To co zdażyło się kiedyś i nigdy już nie
wróci.Jak zamknięta,zakużona książka od lat nie przęglodana,która ujrzała wreszcie światło dzienne.Ktoś znowu trzyma ją w rękach,przegląda,wertuje stronę po stronie.Przypomina sobie każde słowo,każdy moment jeszcze raz.Tak też ze wspomieniami.Błądzisz po nich przypominając sobie te dobre chwile,ale zaraz po nich są te złe.
Żyletka,cięcia,krew,łzy,papierosy,marichuana.Blizny,których już nie zagoimy.Pierwsza miłość,pierwszy pocałunek.Piękne chwile,które przyćmiewa fakt,że to już koniec.Zaczynamy od samego początku,znowu stoimy na starcie.Tym razem doświadczeni.Nie popełnimy już tych samych błędów,nie zaufamy w pełni ludziom.Ostrożni, uważamy, na każdy krok,który wykonamy.Przedewszystkim walczymy z samym sobą.Nie chcemy znów odwracać głowy wstecz.Gdy to zrobimy,spowrotem cofamy się do linii startu.
Tylko samobójca,człowiek codziennie zmagający się z tysiącami problemów wie,jak w takie właśnie pochmurne, jesienne dni trudno żyć.
Nachodzi wtedy ochota ponownie chwycić za żyletkę,bądź papierosa.
Powstrzymuje nas przed tym przeszłość.Gdy o niej myślimy cofamy rękę gdy już,już prawie...opuszkami palców dotykamy upragnionego ostrza.
Ja nie jestem taka jak inni.Nie cofam dłoni,wręcz przeciwnie.Wyciągam ją i chwytam wspomienia.Przez moje palce przechodzi tysiące pięknych chwil,jak niechciane śmieci odżucam wszystkie złe.
Koleiny dzień,
koleina godzina,
kolejna minuta,
a ja żyję...żyję gdzieś po za zasięgiem świata.
"Wystarczy jeden jesienny dzień,aby człowiek czół się jak wrak statku."
*Oczami Seleny*
Niby nic nowego,kolejny szary dzień.
Krople deszczu rytmicznie udeżają o szybę.
Za oknem małe dzieci taplają się w kałużach,a staruszkowie przytuleni do siebie powolnym krokiem zmieżają w stronę domu.Patrząc na to wszystko można by swierdzić,że utknęło się w monotonii.Właśnie w takich chwilach wracamy do wspomień.Otwieramy albumy i przeglądamy stare zdjęcia.W słuchawkach leci rap,a ty bez sensu patrzysz w jednen punkt.Nogi podciągasz pod brodę i zaczynasz myśleć.To co zdażyło się kiedyś i nigdy już nie wróci.Jak zamknięta,zakużona książka od lat nie przęglodana,która ujrzała wreszcie światło dzienne.Ktoś znowu trzyma ją w rękach,przegląda,wertuje stronę po stronie.Przypomina sobie każde słowo,każdy moment jeszcze raz.Tak też ze wspomieniami.Błądzisz po nich przypominając sobie te dobre chwile,ale zaraz po nich są te złe.
Żyletka,cięcia,krew,łzy,papierosy,marichuana.Blizny,których już nie zagoimy.Pierwsza miłość,pierwszy pocałunek.Piękne chwile,które przyćmiewa fakt,że to już koniec.Zaczynamy od samego początku,znowu stoimy na starcie.Tym razem doświadczeni.Nie popełnimy już tych samych błędów,nie zaufamy w pełni ludziom.Ostrożni, uważamy, na każdy krok,który wykonamy.Przedewszystkim walczymy z samym sobą.Nie chcemy znów odwracać głowy wstecz.Gdy to zrobimy,spowrotem cofamy się do linii startu.
Tylko samobójca,człowiek codziennie zmagający się z tysiącami problemów wie,jak w takie właśnie pochmurne, jesienne dni trudno żyć.
Nachodzi wtedy ochota ponownie chwycić za żyletkę,bądź papierosa.
Powstrzymuje nas przed tym przeszłość.Gdy o niej myślimy cofamy rękę gdy już,już prawie...opuszkami palców dotykamy upragnionego ostrza.
Ja nie jestem taka jak inni.Nie cofam dłoni,wręcz przeciwnie.Wyciągam ją i chwytam wspomienia.Przez moje palce przechodzi tysiące pięknych chwil,jak niechciane śmieci odżucam wszystkie złe.
Koleiny dzień,
koleina godzina,
kolejna minuta,
a ja żyję...żyję gdzieś po za zasięgiem świata.
*Oczami Miley*
Mam wrażenie,że jestem nikim.Ludzie pomiatają moimi uczuciami jak latawcem na wietrze.To nie od niego zależy,w którą stronę poleci,którą drogę wybierze...
Stoję na szczycie góry,nikogo przy mnie nie ma.Gdybym tylko chciała...wystarczyłby jeden krok do przodu.Nagle gdy jedną nogą jestem już u granicy śmierci przed oczami przechodzi mi twarz Seleny.Jedynej osoby,dla której żyję.Widzę jej roześmianą twarz.Lux wtula się w miękkie futro mojego bernardyna,a ten łapą przewraca ja na ziemię i zaczyna "składać pocałunki" na jej drobnej twarzyczce.Cofam nogę,biorę głęboki wdech i...
Budzę się.
Obok mnie leży mój kochany pies.
Wierny...nie to co moja matka.
Jej codziennie inni "przyjaciele" muszą być słabi w łóżku,skoro jeden za drugim maszerują grzecznie do jej sypialni,a gdy z niej wychodzą więcej nie wracają.
Albo to moja matka posiada motto "Każdego dnia nowa zabawka."
Mną już się pobawiła mówiąć jak bardzo kocha tatę.Szkoda tylko,że jest tak mało wiarygodna.
Ojciec zarobiony po same łokcie,ciągle w pracy,aby utrzymać nas w jak najlepszym bycie.
Byłabym mu za to wdzięczna,gdyby chociaż wiedział ile mam lat...
-Chodź tu do mnie.-rozłożyłam ręce,aby mój wierny przyjaciel mógł się wtulić.
Oparł swój łeb na moich kolanach i z ufnością,merdając ogonem patrzył w moje smutne,lazurowe oczy.
Wystarczy jeden jesienny dzień,aby człowiek czół się jak wrak statku...
_________________________________________________________________
Kochani obejrzałam "Igrzyska Śmierci" i tak mnie naszło na napisanie smutnego rozdziału.
Film był GENIALNY,ale zakończenie trzyma w niepewności. Zastanawiałam sie z którym z nich ona będzie,a tu takie coś.
"Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia" to następny film,który obejrzę ;) Słuchaliście SOML ? ZGON :P
Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem,mimo,że moim zdaniem najlepiej nie wyszedł :)
Proszę o komy pod tym to naprawdę bardzo motywujące. xx
Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem,mimo,że moim zdaniem najlepiej nie wyszedł :)
Proszę o komy pod tym to naprawdę bardzo motywujące. xx
czwartek, 24 października 2013
Rozdział II
"To wszystko przez tego cholernego Louisa !"
"To wszystko przez tego cholernego Louisa !"
*Oczami Seleny*
Kolejne łzy zebrały się w kącikach moich oczu.
Zgarbiona siedziałam na łóżku powtarzając sobie w kółko te same słowa "Czemu on ?"
-Sel co się stało ?-Drobne rączki objęły moją szyję.Mała Lux usiadła obok mnie i wtuliła twarz w moje ramię.Objęłam ją i zaczęłam delikatnie kołysać.Moja ślicznie ubrana siostrzyczka zaczęła śpiewać piosenkę "Moments".Odkąd tylko ją usłyszała bez przerwy ją nuci i powtarza co chwilę "Gdybym tylko mogła spotkać One Direction..." albo gdy lekko podkręce włosy "Zakręć bardziej będziesz jak Harry !" jeśli dużo zjem słysze "Drugi Niall z ciebie, tylko on jest przystojniejszy..."
Trochę znudzona wyjęłam telefon,może Miley uda się jakoś poprawić mi chumor.
Gdy tylko go odblokowałam oczy wyszły mi z orbit,69 nieodebranych połączeń i 10 sms-ów od Cyrus ! Zerwałam się na równe nogi wołając do młodej "Rusz tyłek,wychodzimy!".
Włożyłam marynarkę i w biegu chwyciłam Lux za ręke.Udało nam sie bez zbędnych przeszkód opuścić "dom dziecka".Jeden sygnał,drugi,trzeci...
-Ku*wa Sel gdzie ty jesteś !?-Wściekła Miley zaczęła krzyczć mi coś do telefonu,a po chwili dało się słyszeć tylko cichy szloch.
-Podaj adres ulicy. Zaraz u ciebie będę.
-Jestem u siebie w domu.Przychodź szybko.-Usłyszałam tylko dźwięk przerywanego połączenia.Po czym skierowałam swoje kroki do tz:"Dzielnicy vipów".
_____
-Co się stało ? -Weszłam,a raczej wbiegłam do pokoju przyjaciółki.Cyrus przewracała palcami żyletke podśpiewując "Taken". Czy nie ma na świecie innych piosenek niż te 1D !?
Wyrwałam jej ostrze z rąk i bez zastanowienia wyrzuciłam przez okno.Dopiero wtedy błękitne oczy Miley spojrzały na moją osobę.Doskonale zamaskowała ślady po łzach makijażem.Wyglądała jakby nigdy nie płakała.
-To wszystko przez tego cholernego Louisa ! Zawiodałm się na nim...na nich. Niby tacy fajni,zabawni,mili,kochający swoich fanów ! Pfff też coś ! Łan Erekszyn czy jak im tam są...
-Po pierwsze to One Direction, więcej szacunku,po drugie jeszcze raz ich przezwiesz to nie licz,że się do ciebie odezwę,po trzecie mama cię nie nauczyła tolerancji względem innych ludzi?-Lu wydeła usta i skrzyżowała ramiona w geście focha.
Przewróciłam oczami i kazałam jej zamknąć buzię.Oczywiście tym razem nie obyło się bez focha forever i mała wreszcie zamilkła urażona.
______
Gdy Miley opowiedziała mi o spotkaniu z Lou i Niallem miałam
ochotę dać brunetowi siarczystego policzka.MOJA przyjaciółka NIGDY nie płacze.Tym bardziej przez jakiegoś dupka.Na marne próbowałam jej przypomnieć dawną silną i mającą wszystko gdzieś dziewczynę.Z trudem udało mi się wymusić u niej przyrzeczenie,że nie sięgnie po żyletkę.Chyba w tym popapranym świecie nikt już nie daje sobie rady...
_________________________________________________________________
Siemson kochani :)
Podoba Wam się nowy rozdział ?
Mi osobiście wydaje się dość nudny :C
Nowy rozdział = 4 komy.
______
Gdy Miley opowiedziała mi o spotkaniu z Lou i Niallem miałam
ochotę dać brunetowi siarczystego policzka.MOJA przyjaciółka NIGDY nie płacze.Tym bardziej przez jakiegoś dupka.Na marne próbowałam jej przypomnieć dawną silną i mającą wszystko gdzieś dziewczynę.Z trudem udało mi się wymusić u niej przyrzeczenie,że nie sięgnie po żyletkę.Chyba w tym popapranym świecie nikt już nie daje sobie rady...
_________________________________________________________________
Siemson kochani :)
Podoba Wam się nowy rozdział ?
Mi osobiście wydaje się dość nudny :C
Nowy rozdział = 4 komy.
poniedziałek, 21 października 2013
Rozdział I
"Jestem tylko pustą psychofanką bez uczuć !"
Gdzie ona jest ?! Jak tylko ją dorwę...
Wkurzona i zarazem bezradna po raz setny wykręcałam numer Seleny.
Oczywiście bez najmniejszego skutku.Ta dziewczyna pewnego dnia zaprowadzi mnie do grobu !
Od trzech godzin czekam na nią w kawiarni jak głupia, stukając obcasami o mokrą podłogę.Cóż, najwyższy czas zacząć jej szukać.Podałam kelnerowi banknot i wybiegłam z przytulnego pomieszczenia,zostwiając za sobą mokre ślady.Nigdy więcej nie założe piętnasto centymetrowych szpilek w tak masakryczną ulewe.Buty przemokły mi doszczętnie nie mówiąc już o stanie moich włosów.Z powodzeniem mogłabym tak pójść na haloween.Pod silnym uderzeniem czegoś twardego zachwiałam się na nogach,a po chwili siedział już z dupom w kałuży.Wspaniałe uwieńczenie,jakże
cudownego dnia !
Od trzech godzin czekam na nią w kawiarni jak głupia, stukając obcasami o mokrą podłogę.Cóż, najwyższy czas zacząć jej szukać.Podałam kelnerowi banknot i wybiegłam z przytulnego pomieszczenia,zostwiając za sobą mokre ślady.Nigdy więcej nie założe piętnasto centymetrowych szpilek w tak masakryczną ulewe.Buty przemokły mi doszczętnie nie mówiąc już o stanie moich włosów.Z powodzeniem mogłabym tak pójść na haloween.Pod silnym uderzeniem czegoś twardego zachwiałam się na nogach,a po chwili siedział już z dupom w kałuży.Wspaniałe uwieńczenie,jakże
cudownego dnia !
-Przepraszam panią bardzo ja...
-My naprawdę...
-To też mnie nic nie obchodzi.-Warknęłam na drugiego chłopaka z rozwianymi brązowymi włosami.
Wzrokiem poszukałam przedmiotu,którym dostałam.Nie daleko mnie leżała piłka do nogi.Przedstawiała równie żałosny widok co ja obecnie.Niezdarnie wygramoliłam sie z kałuży ignorując wyciągniątom dłoń blondyna.Już miałam odwrócić się na pięcie,gdy uszłyszałam ciche parsknięcie.
-Co cię tak bawi?-Zwróciłam się do bruneta.
-Po za tym,że masz cały mokry tyłek,włosy ci kompletnie oklapły,a w szpilkach masz jezioro to nic takiego.
-Jak chcesz możesz się u nas wysuszyć i...-spojrzał znacząco na moje buty,a następnie skierował wzrok na krople wody spływające po kosmykach mojej grzywki.
Cóż, właśnie jest taki moment gdy należy schować dumę do kieszeni i przyjąć ofiarowaną pomoc.Tak też zrobiłam.
____
-A tak wogóle to jestem Niall.-Przedstawił się gdy już znaleźliśmy sie w ich willi.
Co jak co,ale chatę mają wypasioną.Podobna była w czasopiśmie "People", z tą różnicą,że ów dom należał do 1D...chwila,chwila...jaka ja jestem głupia!
-N-Niall z-z One Direction ?-Wyjąkałam oblewając sie siarczystym rumieńcem.
-Tak.-Odpowiedział za niego Louis.
-Czyli nas kojarzysz ?-Horan uśmiechnął się wesoło.
-Mam dwie wasze płyty i z 20 plakatów oraz biografię Harry'ego.
-Całkiem nieźle jak na początek.
-G-gdzie jest toaleta ?
-Zaprowadzę cię.-Niall delikatnie ujął moja dłoń i poprowadził po stromych schodach na pierwsze piętro.Cały czas z niedowierzaniem rozglądałam się wokoło nie mogąc uwierzyć,że to wszystko dzieje się naprawde.Ciepła dłoń blondyna mocno zaciśnięta była na mojej.Spojrzałam na nasze splecione dłonie i mimowolnie się uśmiechnęłam.
-Zapraszam panią.-Horan ukłonił się nisko otwierając drzwi.-zaraz przyniosę ci jakieś buty na zmianę i ciepłą bluzę.-dodał po chwili.
Niepewnie weszłam do ogromnej łazienki.Jej wnętrze wypełnione było najróżniejszymi gadżetami i najkosztowniejszymi kosmetykami.Przeczesałam niedbale włosy palcami,po czym sięgnęlma po jedwab i jakiąś odżywkę.Około piętnastu minut później wyszłam z toalety kierując się w stronę schodów.
-Jak to kolejna psychofanka?-Lou rozdrażniony chodził po całym salonie.-Albo co gorsza kolejna z tych lecących na kasę i sławe ?
Widziałeś jak zareagowała gdy się dowiedziała kim jesteśmy! Pewnie sprzeda twoją bluzę na allegro.
-Louis nie przesadzaj.
Nie mogłam dłużej powstrzymywać ogarniającej mnie wściekłości i wparowalam między nimi.
-Tak,lecę na waszą kasę ! Jestem tylko pustą psychofanką bez uczuć!-Krzyknęłam Louisowi prosto w twarz po czym zrzuciłam z siebie bluzę Niallera i wybiegłam z tego przeklętego domu. W oddali słyszałam jeszcze krzyki chłopaków.
_________________________________________________________________
Hejka ! ^^ Mamy już nowy rooozdział ! Mi osobiście podoba się nawet,nawet.Oceńcie sami ;) Proszę dodawajcie komentarze, naprawdę bardzo mi miło,gdy je czytam. Trzymajcie się xx
-G-gdzie jest toaleta ?
-Zaprowadzę cię.-Niall delikatnie ujął moja dłoń i poprowadził po stromych schodach na pierwsze piętro.Cały czas z niedowierzaniem rozglądałam się wokoło nie mogąc uwierzyć,że to wszystko dzieje się naprawde.Ciepła dłoń blondyna mocno zaciśnięta była na mojej.Spojrzałam na nasze splecione dłonie i mimowolnie się uśmiechnęłam.
-Zapraszam panią.-Horan ukłonił się nisko otwierając drzwi.-zaraz przyniosę ci jakieś buty na zmianę i ciepłą bluzę.-dodał po chwili.
Niepewnie weszłam do ogromnej łazienki.Jej wnętrze wypełnione było najróżniejszymi gadżetami i najkosztowniejszymi kosmetykami.Przeczesałam niedbale włosy palcami,po czym sięgnęlma po jedwab i jakiąś odżywkę.Około piętnastu minut później wyszłam z toalety kierując się w stronę schodów.
-Jak to kolejna psychofanka?-Lou rozdrażniony chodził po całym salonie.-Albo co gorsza kolejna z tych lecących na kasę i sławe ?
Widziałeś jak zareagowała gdy się dowiedziała kim jesteśmy! Pewnie sprzeda twoją bluzę na allegro.
-Louis nie przesadzaj.
Nie mogłam dłużej powstrzymywać ogarniającej mnie wściekłości i wparowalam między nimi.
-Tak,lecę na waszą kasę ! Jestem tylko pustą psychofanką bez uczuć!-Krzyknęłam Louisowi prosto w twarz po czym zrzuciłam z siebie bluzę Niallera i wybiegłam z tego przeklętego domu. W oddali słyszałam jeszcze krzyki chłopaków.
_________________________________________________________________
Hejka ! ^^ Mamy już nowy rooozdział ! Mi osobiście podoba się nawet,nawet.Oceńcie sami ;) Proszę dodawajcie komentarze, naprawdę bardzo mi miło,gdy je czytam. Trzymajcie się xx
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





